W Urugwaju debatuje się aktualnie o projekcie nowych przepisów ruchu drogowego, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Dotyczy on między innymi nakazu używania kasków w czasie jazdy motorem i obowiązku zapinania pasów przez pasażerów na tylnych siedzeniach.
Na urugwajskich drogach panują dość liberalne zasady. Widok 3 lub 4-osobowej rodziny na motorze bez kasków wcale nie należy do rzadkości. Widziałam też matki prowadzące motor tylko jedną ręką, bo drugą tuliły do siebie niemowlaka. Niektóre, bardziej zapobiegliwe, przywiązują do siebie dzieci szerokim pasem.
Dzieci przewozi się samochodami całymi gromadkami bez przypinania pasami. Mieliśmy trochę kłopotów ze znalezieniem fotelików dla naszych dzieciaków. Kupiliśmy je w końcu w sklepie w zabawkami, sprzedawczyni weszła po drabinie i zdjęła je z zakurzonej półki pod sufitem.
Zasady ruchu drogowego…
Pierwsza: cierpliwość. Kiedy kierowcy jadący Ramblą nagle zwalniają, bo oglądają sobie wystawę zdjęć wzdłuż ulicy, albo zatrzymują się całkowicie, bo coś ich zachwyciło, tylko ja się dziwię i mam ochotę trąbić.
Druga: oczy szeroko otwarte. Na jednym z szybszych odcinków Rambli znajduje się stacja benzynowa bez zatoczki dla tankujących, a obsługująca po prostu samochody zatrzymujące się na prawym pasie jezdni. Nie na żadnym bocznym pasie, na najprawdziwszym skrajnym prawym. Na szczęście obowiązuje tu masowe używanie świateł awaryjnych. Każdy, kto planuje szybko zmienić pas, włącza światła awaryjne, żeby poinformować o tym współkierowców. Pieszy wszedł na pasy- awaryjne, chcę tu zaparkować- awaryjne, zaczął padać deszcz i trzeba jechać wolniej – to już dyskoteka, wszyscy migają awaryjnymi. Ale polubiłam to. Nie wiem gdzie jechać, awaryjne, staję na środku drogi, mapa. I nikt nie zatrąbi.