Dostawy to w Urugwaju cała instytucja, większość sklepów oferuje całkowicie gratis dostarczenie zakupów pod wskazany adres.
W supermarkecie wystarczy tylko zgłosić kasjerce, że to „un envío”, ona spisuje potrzebne dane i wózek z zakupami zostaje w sklepie (dziwne uczucie…). W ciągu maksymalnie 3 godzin zakupów można się spodziewać w domu bez żadnych dodatkowych kosztów.
Niektóre sklepy oferują zakupy przez Internet, jednak zdecydowana większość zamówień z domu realizowana jest po prostu przez telefon. Pracownik odbiera ustne zamówienie i jest ono realizowane w ciągu kilku godzin.
Ale dostawy dotyczą nie tylko supermarketów, nie tylko pizzerii, ale właściwie każdego sklepiku, a nawet apteki!!! Każda „farmacia” oferuje dostawy na telefon i nie ukrywam, że zdarzyło mi się z tego skorzystać. Przez telefon podałam nazwy leków, które lekarz przepisał dzieciom, podałam adres i w niecałe pół godziny przywiózł je dostawczy na motorze.
Montevideo to wymarzone miasto dla osób nieznoszących tradycyjnych zakupów. Wystarczy tylko spisać numery telefonów z szyldów okolicznych sklepów. Z warzywniaka mogą przywieźć kilo jabłek i pomarańczy, ze stoiska rybnego w porcie kilka filetów, cukiernia dostarczy kilka ciepłych rogalików, lodziarnia litr lodów i to wszystko w przeciągu 15 minut.
Któregoś wieczora obiecałam dzieciom naleśniki, a okazało się, że właśnie „wyszła” mąka. Nie mam własnego samochodu, za oknami było już ciemno, w brzuchach zaczynało burczeć. Na szczęście na lodówce wisiał przyczepiony magnes z numerem telefonu do pobliskiego spożywczego prowadzonego przez Chińczyków. Pół godziny później pałaszowaliśmy naleśniki z dżemem.
Oj, trudno będzie się później tego oduczyć!!!