Przyjeżdżając tu znałam europejską wersję hiszpańskiego i miałam wrażenie, że w Urugwaju wszyscy przechodzą ze mną automatycznie i bez pytania na „ty”.
W południowoamerykańskiej wersji hiszpańskiego istnieje forma „vos” (pan, pani), ale w zwykłych, codziennych kontaktach jego funkcję przejął zdecydowanie zaimek „tu” (ty), który funkcjonuje jak angielskie „you”.
¿Te puedo ayudar en algo? W czym mogę ci pomóc ?
¿Cuánto hace que estás aquí? Jak długo tu jesteś ?
¿Te gusta? Podoba ci się ?
W Polsce zwracanie się po imieniu wyraża bliską relację z daną osobą, w Urugwaju podanie komuś imienia jest równoznaczne ze zgodą na używanie go przez rozmówcę.
Pralnia. Oddaję garnitur do czyszczenia, ekspedientka wypisuje rachunek i pyta jak się nazywam.
- Magdalena
- To jak Magdalena, odbiór we wtorek Ci odpowiada?
Sklep muzyczny. Sprzedawca przeczytał moje imię z karty kredytowej i ucieszył się, że wymawia się je tak samo jak w Urugwaju.
- Do zobaczenia, Magdalena, jestem pewien, że spodoba ci się ta płyta.
Kwiaciarnia
- Magdalena, nie zapomnij, fikus potrzebuje dużo wody!
W bardziej oficjalnych sytuacjach Urugwajczycy zwracają się do mnie oczywiście per „Señora” czyli „pani”. Często też w pierwszym zdaniu czy pytaniu funkcjonuje „Señora”, ale od razu po podaniu imienia jesteśmy już po bruderszafcie.
Istnieje też forma, która bardzo mnie rozśmiesza kiedy ją sobie tłumaczę dosłownie: „Joven”, czyli „Młoda”.
Kiedy na skrzyżowaniu dam monetę żebrzącemu mężczyźnie, słyszę „Gracias joven”, czyli „Dzięki, młoda”.
Wczoraj taksówkarz zapytał mnie „¿Para dónde vamos, joven?”, „Dokąd jedziemy, młoda?”
Każdy język chadza własnymi drogami…